red orange yellow green blue pink

Maneater ;) Berlin :D

Wiec tak teraz wróciłam ze spacerku z Potusiem ;) Byliśmy w parku i podpisywaliśmy sie =D no potem zaczeło padac i postanowiliśmy wrócic do domu, biegliśmy i dobieglismy wkoncu =P. Cała no prawie cała mokra jestem;) ale fajnie było…Jeździłam po wiolce no ale to Wam oszczędze =P. A wczesniej siedzialam w domku i tez padało wiec zrobiłam sobie kawke z mleczkiem i wziełam ciasta i wyszłam na balkon. Usiadlam na parapecie, nogi oparłam na barierce i wcinałam ciastka i sączyłam kawe. Ciastka wkoncu sie skonczyły wiec zamyslona przyglądałam sie otoczeniu i snulam plany…eh… no a teraz przejdzmy do opowiadanka =P

Wjechaliśmy na teren Niemiec i jechaliśmy do Berlina…
Ja: Wiecie co? Musze zmienic znowu numer! Fani ciągle dzwonią i piszą…
Karola: Znowuuuu?? Do mnie tez … tzn do nas.
Nie odpowiedziałam, bo zamyslona patrzylam przez okno.
Ja: Jestesmy! Nareszcieeee!
Kokos: Skąd wiesz?
Ja: Przecież bylam w Berlinie :D
Wjechaliśmy do Berlina. Co prawda byłam tam, ale kiedys kupiłam mape Berlina bo kocham zwiedzac swiat. I teraz wiedzialam ze na cos mi się ona przyda. Wyciągnełam ją z plecaka i usłyszalam jak gromadka ludzi skanduje nasze imiona. Oderwałam wzrok od mapy i kazałam zatrzymac samochód. Oczywiscie zatrzymał sie a jak :D
Adrian: Co chesz zrobic?!
Ja: Mamy duzo czasu. Wiec nie zaszkodzi nam jak wysiądziemy i rozdamy autografy przeciez!
Adrian: No tak, ale nie mozemy! - przerwał i zamknął okno.
Ja: No dobra - usmiech nr 5- kierunek Hotel Globetrotter Hostel Odyssee!
Daria: Skąd wiesz ze tam jedziemy?
Spojrzałam na nią dwuznacznie(co kolwiek to znaczy :P).
Po 10minutach byliśmy przed tym hotelem. Wysiedliśmy i wjechaliśmy na ostatnie piętro. Okazało sie ze dziewczyny mają osobno apartament i chłopcy tez =|, ale wejscie było jedno =P. Ochroniarze wnieśli nasze rzeczy a my chwile odpoczeliśmy. Menager poszedł gdzies cos zalatwic w sprawie jutrzejszego koncertu. A my jak to my wyszliśmy zwiedzac, rzeczy spakowaliśmy w jeden plecak, oczywiscie kto musial go niesc? Tak tak ja =/ no bo przeciez najmlodsza jestem. Najpierw poszliśmy cos przegryźć. Niedaleko znaleźliśmy restauracje Borchardt. Weszliśmy i kazdy chciał cos innego zamówic, ale nie wiedzieli co bo nie znają niemieckiego. Usiedliśmy przy pierwszym lepszym stoliku i do rąk wzieliśmy menu.
Daria: Co to jest Fladenbrot?
Ja: Eh… Ciepły turecki chleb.-powiedzialam przekręcając kolejną strone menu.
Karola: Skąd wiesz?
Popatrzylam na nią, a ona : Acha…Ty wszystko wiesz…tez tak chce.
Odłozyłam karte na stół i spoglądałam na przyjaciół. Wszyscy mieli ten sam grymas na twarzy, a mi chciało się smiac.
Daria: Chooodźmy gdziee(ziew) indziej.
Wszyscy siedzieli jak na imprezie tylko Bartek wiedział jak sie siedzi w restauracji.
Ja: Usiądź normalnie! Nie wyglupiaj sie! Jesteś wsród swoich.
Popatrzylam sie na Darie, ona na mnie i wybuchłysmy smiechem. Nagle podszedł do nas kelner. Zaczął szprechac po niemiecku, a my patrzymy się na niego jak na debila :D.
Ja: Aaa…Wy nic nie rozumiecie…poczekajcie.- powiedziałam do ziomali, wstałam i zaczełam szprechac z kelnerem: Przepraszam za moich znajomych ale oni mają dałna … -pauza :D i odwróciłam sie do przyjaciół i puscilam oko, odwrócilam sie znowu w strone kelnera i udawałam dałna- tak samo jak ja-oczywiscie mówiłam po niemiecku. Na identyfikatorze kelnera przeczytałam : Oliver Verbasci , on patrzył na mnie jak na debilke, nie dziwie mu się. Przestalam udawac dałna i szczerze sie usmiechnełam i powiedziałam co ma nam podac. Był oburzony ale poszedł z zamówieniem do kuchnii.
Sebastian: Co Ty mu nagadałas? Dziwnie sie na nas patrzyl
Ja: Yyyy…a nic nic….- powiedziałam i w tym momencie odezwala sie moja komórka. Dzwoniła jak na sranie. Znowu podszedł kelner a ja z przyjaciółmi sie smialiśmy. Szturchnął mnie w ramie, i zaczął nas wypraszac. Wtedy przestaliśmy się smiac i zaczeliśmy się zwijac. Ale ja nie zostawie tego tak.
-Niech pan na mnie nie krzyczy! Nie wiesz z kim masz doczynienia! - powiedzialam po niemiecku, spojrzalam mu glęboko w oczy i nagle oniemiał a ja z przyjaciółmi wyszłam z tego czegos…Udaliśmy się do fast foodu. Byliśmy zmęczeni i usiedliśmy na pobliskiej ławce. Oczywiste bylo to ze wszyscy sie nie zmieszczą i zaczeła sie bitwa :D. Kiedy zauwazylismy ze w naszym kierunku zbliza się 2 niemieckich policjantów powiedziałam: Mam pomysł. Niech kazdy mnie dotknie, bez skojarzen! Nie wiem za co ale szybko! I trzymajcie dopóki nie powiem!- zrobili tak jak prosiłam. Czulam sie otoczona :P, zamknełam oczy ale widzialam ze są coraz bliżej. Kiedy otworzylam oczy oni szukali nas, a my nadal siedzieliśmy na ławce.
Bartek: Dlaczego nas nie łapią?!
Ja:Ciiicho!! Nie widzą nas!
Karola: Jak to?
Ja:Później Wam wytłumacze. O poszli puszczajcie.
Puscili i staneli przedemną.
Daria: Ale czad! Paula nie widac Cie! Ty to masz moc.
Po pewnym czasie znów się pojawiłam.
Ja: Usiądźcie wszyscy na ławce. Wiem ze sie nie zmiescicie ale spróbujcie.
Zeszłam i oczywiscie chlopcy usiedli a dziewczyny na nich i wyszla kanapka :D, ja wdrapałam się na samą górę, usiadłam skrzyzowałam nogi i nagle unieśliśmy się w powietrze.
Daria: Aaaaaaaa…. mam lęk wysokości!!
Ja: Cicho! dobra zaraz będziemy na miejscu.
Kiedy to powiedziałam znaleźliśmy się na Alexanderplatz.
Ja: Dobra na dzisiaj koniec! Chodzcie zrobimy sobie fotki i wracamy! Wzielismy aparat i kazdemu zrobiliśmy fotki. Podeszłam do jakiegoś kolesia którego znalam. Poprosiłam aby zrobił nam fotki. Oczywiscie zgodził sie :D. Ustawiliśmy się i cyknął pare zdjęc. Po chwili nawiązałam z nim rozmowe, okazało sie ze to nasz fan. Rozdaliśmy autografy i zamówiliśmy taxówke. Przyjechala po 5 minutach. Jechaliśmy chyba wieczność. W hotelu byliśmy o 21,30. Adrian sie na nas wydarł ze nie odbieramy komórek. Ciekawe jak mieliśmy odebrac skoro bez przerwy fani do nas sie dobijają. Usiedliśmy przy stole w apartamencie chłopców.
Adrian: Więc tak, dzisiaj tzn za chwile przyjdą ludzie zamontowac kamery, pamiętajcie to wszystko będzie szło na zywo. Za tydzien nagrywacie teledysk. - na stół połozył 6 nowych kart- Macie. Dla Darii tez jest, nigdy nic nie wiadomo. Wiec tak tu macie jeszcze plan co robimy przez najliższy tydzien i kazdy ma sie do tego dostosowac! Zabawa się skonczyła. Zrozumiano?
Wszyscy: Tak jest!
Kazdy poszedł w swoją strone.
Godzina 22,15. Kamery są zamontowane w kazdym pokoju. No prawie kazdym : łazienki i jeden pokój postanowiliśmy ze bedzie bez kamer. Wszystko szło na zywo. Nie wiedzieliśmy co mamy robic, przeciez jak bedziemy mówili po polsku to nikt nas nie zrozumie. Więc poprosiłam Adriana czy moge cos zrobic. Nie zgodził się, ale namawiałam go i udało się. Zwołałam wszystkich do pokoju w którym nie ma kamer.
Ja: Posłuchajcie! Zrobimy tak. Kazdy po kolei poda mi ręce i po chwili będziecie umieli mówic po niemiecku i angielsku.
Daria: Ale…
Ja:Nie przerywaj mi! - chwila ciszy-Przepraszam…po polsku tez. Nie wiem czy mi się uda, ale skoro ja umiem mówic to moze i z Wami mi się uda.
Bartek: Nie! Nie zgadzam się na to! Stanowczo nie!
Ja: Braciszku…-maślane oczy:D- ale to dla naszego dobra dla zespołu!
B: A mnie to … guzik obchodzi! Nie zrobisz tego i koniec! - wstałam i podeszlam do niego. Złapałam go za ręce i spojrzałam mu w oczy: Nie bój sie nic mi się nie stanie! - reszta patrzyła na nas z niedowierzaniem.
Bartek domyslił sie co chcę zrobic i odwrócił głowe. Ja się tak szybko nie poddaje. Patrzyłam ciągle na niego i w pewnym momencie, zacząl mówic cos po niemiecku.
Ja: Ha udało mi sie!!-zaczełam skakac.
Bartek po polsku: Ej miałas tego nie robic! - i wyszedł z pokoju. Ja wziełam się za reszte. Wiekszosc miała opory ale udało nam sie. Nastała północ. Wszyscy spali tylko ja nie mogłam zasnąć. Lezałam ale przed oczami ukazywały mi się co chwile jakies wizje, nie wiedzialam czego one dotyczą. Wstałam i usiadlam na parapecie. Za oknem pada, zakmnełam oczy i nagle spłyneły mi łzy. Widziałam jak Przemek siedzi w domu i ogląda telewizje. Wdziałam jego wyraz twarzy, otworzylam oczy bo zza okna słyszałam czyjeś chihotanie. Spojrzałam i ujrzałam zakochaną pare, która calowala sie w deszczu. Kolejna łza spłyneła, w komórce znalazłam telefon do Przemka i zadzwoniłam.
-Halo.
Ja: Cześć…-zaczełam nie pewnie- Jest cos…ciekawego w telewizji?
Przemek: Paula to ty?
Ja: Tak…
P: Nie zgadniesz kogo widze …
Ja: No nie mam pojęcia…
P: Ciebie! Nie płacz…prosze!
Ja: Heh…Ale to samo z siebie…-nie dokonczyłam Przemo przerwał.
P: Jezeli to … przeze mnie to…
J: Przestan! Poprostu, nie moge uwierzyc w to co mi się przydarzylo. Moje marzenia się spełniają, tylko nie jedno…
P: To swietnie! Popatrz na mnie (zaśmiał sie) Tzn do kamery…
Otarłam łzy i odwróciłam sie w strone kamery.
P: Wiem jakie sie nie spełnia…Przepraszam…
J: Ale…to nie tak…nie chciałam…
P:Nic sienie stało. Daj mi powiedziec. Zobaczysz, znajdziesz kogos odpowiedniego dla siebie. Nie zaprzątaj sobie glowy takim debilem jak ja!
J:PRzestan tak mówic!
P: Oboje o tym wiemy, ze nim jestem. Straciłem Cie na zawsze, ale teraz mam za swoje…- zapadła taka niezreczna cisza. A łzy spływały po twarzy, było ich coraz więcej.
Ja: Przepraszam, musze konczyc. Dziewczyny się obudziły.
P: Nie ma sprawy…Dobranoc.- Wyłączyłam sie i otarłam łzy. Wstalam i podeszłam blizej do kamery. Usmiechnelam sie wiedzialam, ze on nadal to widzi i wykonalam gest, którego znaczenie znaliśmy tylko my. Nie chcialam spac sama, więc po cichutku zakradłam sie do apartamentu chlopców i weszłam do łóżka ….
***

Tymczasem w Hotelu, w apartamencie TH:
Tom patrząc na tv: Ciekawe dlaczego płakała.
Georg: Ty! Ona jest u niego w łóżku!
Bill przewracając sie z boku na bok: Zamknijcie sie!
Tom: Wstałbyś bo zaraz będa sie bzykac!
Bill: Kurwa mac! Chce spac…Nie no Gustav!-powiedział kiedy zauwazyl jak z kuchni wychodzi Gucio z duzą miską chipsów :D - Nie mlaskaj!
Gucio: Pszeplaszam!
Bill: Chyba nie zasne! Kurde patrz jak jesz! Wszystko Ci wylatuje z buzi!

C.D.N. No to na tyle :D mam nadzieje ze sie podobalo =P Wiem ze to dlugie ale nie chce mi sie pisac krótkich…nom to komentowac a ja ide nei wiem gdzie =P…ciao =*

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

mmorpg


Autoversicherung und KFZ Versicherung - diese Seiten können hier erstellt werden.

Powered by http://www.07x.net .