red orange yellow green blue pink

Kiss The Dawn…

grudzień 29th, 2009

Postanowilam ze na tym blogu bede pisała częściej ;) a ten na myblogu.de chyba zawiesze =P ale nie wiem czemu tak postanowiłam ;) No więc tak jak niektórzy zauwazyli zmieniłam szablon =D na mojego kochanego Ville’go ;) i dodalam muzyczke =) W tytułach daje tytuły piosenek zazwyczaj Guano, Him albo SOAD i raczej inne sie nie trafią…ale nigdy nic nie wiadomo =P no więc tutaj będę opisywała swoje zycie Inaczej jak ja to mówie. Chodzi o to ze bede opisywała to co robie w danym dniu czy dniach ale inaczej =P heh… troszke pozmieniam ale bedzie ok ;) zaraz się przekonacie…

Moja klasa pojechała na Green School razem z 2b, no i szczegóły omine =P. Ja nie pojechałam dlatego ze mam trase koncertowa i musze dac kilkanaście wywiadów. Zreszta nie chciałam aby Majer(wychowawca) sie martwił itp. bo papparazzi czają sie wszedzie. Dobrze ze nie wiedzą jak narazie gdzie mieszkam =P. Dzis rano dostałam telefon od Adriana(mój menager =D) ze na początku wakacji mam jechac do Niemiec na miesiąc i dawac tam koncerty ;). Bardzo sie ucieszyłam. Bo byłam tylko 1 dzien w Berlinie. Zreszta bedzie zajebiscie ;). mam nadzieje ze bedziecie za mnie 3mac kciuki =) zreszta to dopiero w wakacje =P. Aaa zapomniałabym, powiedział tez, ze pojade do Bonn na koncert razem z innymi młodocianymi i nie tylko zespołami ;).Będą tam między innymi Tokio Hotel, Killerpilze, Pink, Ashlee Simpson, Ciara no i inni =P. Z tego ciesze sie jeszcze do tej pory =D. No szczegółów jeszcze nie znam, ale jak sie dowiem to Wam powiem. Musze konczyć bo własnie zespół*sie zszedł =P i scigaja mnie ze jeszcze w pizamie siedzie ;) hehe… no taa… zreszta musze zaraz jechac aby udzielic 2 wywiadów…bleee… =P no to ja Was gorąco pozdrawiam i dozobaczyska =P
*Zespół czyli Bartek(Dorodny Kokos ;)), Karoliśka no i gitarzysta i perkusista…nie wiem jak im na imie (lol2) no ale zara sie dowiem =P no wiec … auuuuł… dostałam własnie poduszka za to ze nie wiem jak sie nazywaja =P no to ja ide sie ubrac, potem na obiados =D znowu bedzie bitwa na jedzenie =P i potem do samochodu i … no to ciao =*

So sick…

grudzień 27th, 2009

no wiec nie wiem co napisac…

Piszę tą notke w tajemnicy a dokładnie to jesteśmy teraz w hotelu i wszyscy spią, no jak widac nie wszyscy bo ja zasnac nie moge…Wiec włączyłam laptopa i pisze ;) Dzisiaj przyjechaliśmy do Krakowa i pochodzilismy troche, ja odwiedziłam rodzinke i potem wrócilismy do hotelu. Jutro o 17 gramy koncert a przed nim 2 wywiady no i po koncercie tez…następny koncert tez w Krakowie mamy pojutrze wiec bedzie wiecej czasu aby poszalec =D no a potem jedziemy do Wrocławia a z tamtąd gdzies indziej…ale napisze jak bedziemy we Wrocławiu. Dzisiaj było troszke smiesznie, zreszta u nas nigdy nie ma powagi =P no w trase zabralismy Darie =D co prawda nie wiem po jakiego ona nam tam =P no ale zawsze do czegoś się ją wykorzysta =P nie no zartuje Daria ;) Papparazzi dzisiaj nas atakowało =| bo poszłam z Karoliną sie przejsc miałysmy nadzieje ze nie znajda nas i sie ukrywalysmy =D no i nakryli mnie … ciekawe co napiszą jutro w brukowcach. Dzisiaj jak jechaliśmy do Krakowa to po drodze kupiłam gazete ‘Bravo’ oczywiscie na okładce byli chłopcy z th no ale o nas tez cos było. Jak przeczytalam co oni tam piszą o mnie to zaczełąm krytykowac, ze to nie prawda, ja tego nie powiedziałam itd. i kiedy skonczylam to wszyscy wybuchli smiechem a ja sie na nich patrze jak na debili =P no … wieczorkiem odprowadziłam mame na autobus do Warszawy. Wziełam ze sobą ochroniaza Mike, bo bałam sie. Troche czekalysmy, bałam sie puscic sama mame w autobusie nocą, wiec kazałam Mike’owi jechac z nią i ze jutro ma byc z powrotem. Kiedy odjechali widziałam jak leci w oddali samolot i stanełam nagle jak wryta i patrzyłam gdzie leci. Zastanawiałam sie gdzie leci, kto jest na pokładzie i ze sama chciałabym poleciec własnie teraz. Kiedy zniknął mi z oczu ruszyłam w kierudnku hotelu, na szczescie nie było to daleko. Zaczał padac deszcz w któryms momencie. Ale szłam dalej, miałam kaptur ale nie załozyłam. Jak dotarłam do hotelu to byłam cała przemoczona. Bartek i Adrian(menager) wydarli sie na mnie, kiedy tylko mnie zobaczyli. Oczywiscie kazdy o co innego. Bartek gdy tylko mnie zobaczył w drzwiach powiedział :siostra gdzie ty byłas?! Jak ty wyglądasz?! Zwariowałas?!! Chcesz być chora?! ja na to nic nie odpowiedziałam tylko poszłam do łazienki. Kiedy z niej wyszłam naskoczył na mnie Adrian, ze jestem nie rozwazna ze wracam sama, ze mogłam zadzwonic, na to odparłam :” Nie miałam z czego. Zostawiłam komórke …”- nie dokonczyłam gdyz Adrian mi przerwał: ” Zdąrzyliśmy sie zorientowac! Dzwoniliśmy! W dodatku siadła! Weź ty kobieto sie ogarnij!”. Nic nie powiedziałam bo nie chciałam sie pokłócić, zresztą nie miałam siły. Wziełam pizame i ponownie weszłam do łazienki. Wyszłam z niej i poszłam do naszego pokoju. My tzn ja Karoliśka i Daria miałyśmy najwiekszy pokój no bo nas jest 3, a chłopców 4. Zawsze jak jedziemy do hotelu to dostajemy mały apartament. No ale wróce do opisu dnia. Usiadłam na swoim łózku, wczesniej właczyłam tv. Akurat leciał teledysk Ne-Yo i So Sick. Kiedy go obejrzałam zrobiło mi sie strasznie smutno i zaczeło mi sie przypominac i byłam jeszcze bardziej smutna. Wylączyłam tv i połozyłam sie. Chciałam usnąć i nigdy sie nie obudzic. Usnełam, śniłam o … Przemku że jestesmy razem i jestesmy szczesliwi. Daria była zadowolona, bo to dzieki niej byliśmy razem. Ten piękny sen nagle się urwał i obudziłam sie ze łzami na policzkach. Kiedy przypomniałam sobie co mi sie sniło, odrazu popłyneły kolejne łzy. Nagle poszułam ze ktos usiadł na łóżku. Wytarłam łzy i usłyszałam : ” Paula przepraszam, ze na krzyczałem na Ciebie…wiesz jestes moją siostrą i martwie sie o …” - to byl Bartek, przerwał kiedy usłyszał ze pociągam nosem. “Paula, dlaczego?” po tych słowach odwrócił mnie w swoją strone i ukazała mu sie smutna, zapłakana moja buźka. Przytulił mnie z całych sił. Wtedy pomyslałam ” Dlaczego faceci nie mogą być tacy jak on.” Wtedy do pokoju wparowały roześmiane dziewczyny. Uśmiech im odrazu zniknął. Kiedy je zobaczyłam to odkleiłam sie od Bartka i wstalam z łóżka i podeszłam do okna. Bartek wyszedł. Dziewczyny nie wiedziały co zrobic, co powiedziec. Wtedy odezwała sie moja komórka która sie ładowała. Dziewczyny zauwazyły ze nic sobie z tego nie robie, wiec Karolina zapytała: “Nie zobaczysz kto to?”, powoli odwróciłam sie i widziałam w oczach Dari ze wie kto dzwonił. Wstała i powiedziała: “To ja ide przynieść lody i zapas gorącej czekolady.”. Karola nie wiedziala po co wiec sie zapytała: “Yyyy…po co?” Daria jej odpowiedziałą: ” No bo szykuje sie dłuuga noc.”. Daria wyszla, a Karolina nadal pytala o telefon: “No zobacz kto to!” Ja : “Wiem kto to…Przemek…”-wtedy po mej twarzy spłyneła zimna łza, moze wydawało mi sie ze zimna bo miałam rozpalone do czerwonosci policzki. Kiedy to powiedziałam to zapadla grobowa cisza. Wtedy znów usłyszałam tą samą melodyjke, tym razem nie był to sygnał, dzwoniła ciągle. Daria przybiegła szybko do pokoju z lodami i czekolada : “No odbierz” nic nie powiedziałam. Daria połozyła to co tryzmała w rekach na stole i podeszła do stolika na którym lezał mój telefon. Odebrała….

No i jak widzicie z tego wyszło opowiadanie … moze i to dobrze ;) no i juz postanowiłam ze bede pisała opowiadanie =P no to czekajcie na kolejna czesc ;) a ja juz zegnam! Ciao =*

Drugi Odcinek ;)

grudzień 19th, 2009

wiec u mnie luuzik ;) troche humorek sie poprawił. Wczoraj BS sie odezwał, bardzo sie cieszyłam. Przemyslałam wszystko i wiem ze nic z tego i tak nie bedzie. Chce zapomniec i tyle. Kumplowac i tak sie z nim bede. A jak zapomne to i tak bedzie mi sie podobał bo zawsze mi sie podobał. To na tyle o moim prywatnym life a teraz opo =D

Odebrała:
Przemo: Paula posłuchaj! Naprawde…-nie dokonczył bo Daria mu przerwała.
Daria: To ja Daria, Paula jest … yyy… źle sie czuje.
P: No ale daj mi ją. Prosze to wazne!
D: To co chcesz zeby wyrzygała sie na telefon?!-kiedy to powiedziała nawet ja sie usmiechnełam ;).
P:To az tak źle?
D: Masz niezły tupet zeby dzwonic! Do Pauliny po tym wszyst…-nie dokonczyla bo Przemek jej przerwał.
P: Kurwa!-zaczł krzyczec do słuchawki. - Co ona Ci nagadała?!
D: Słuchaj! Nie krzycz bo nie jestem głucha, a po za tym odnos do mnie sie z szacunkiem dobrze?
P: Albo mi ją dajesz albo…dobra czesc!
D: Przemek zaczekaj…juz Ci ją daje…
Daria podała mi telefon ja go złapałam. Nie wiedziałąm czy dobrze robie. Dziewczyny wyszły z pokoju i zamkneły drzwi. I tak wiedzialam ze siedzą pod drzwiami i podsłuchuja =P.
- Paula to ty?-usłyszałam jego glos.
Ja: Tak…- powiedziałam smutnym głosem.
P: Gdzie jestes? Wiem ze w Krakowie, ale w jakim hotelu?
Ja: Jutro z samego rana wyjezdzamy do Wrocławia, dowiesz sie jutro z gazet…
P: Jutro bedzie za późno! Wyobraź sobie ze jestem z chlopakami w Krakowie! W hotelu … czekaj jak on sie zwie… Hotel Rio De La Platza.
Ja: Powiedz, ze zartujesz? W tym hotelu?-przerwalam i pomyslałam ze wiecej nie bede nic mówiła bojeszcze sie wyda ze jestesmy w tym samym hotelu.
P: No tak, czy to cos dziwnego?
Ja: Nie no nic, wybacz ale źle sie czuje i chce odpocząć.
P: Paula, poczekaj…- nie dokonczył, gdyz odłozylam sluchawke.
Odłozylam spowrotem na stolik i połozyłam sie na łóżko. Wstalam i otworzyłam drzwi zeby wiedzieli ze juz skonczyłam rozmawiac. Nikt nie wszedł, wiec połozyłam sie na łoze boleści i chciałam znowu zasnąc, ale o niczym nie snic. Zasnełam bardzo szybko.
***

Obudzily mnie głośne krzyki i smiechy. Domyśliłam sie ze to Bartek z dziewczynami sie wyglupiają. Wstałam, przetarłam oczy i wstałam leniwie z łóżka. Poszlam do damskiej łazienki i wziełam zimny prysznic. Wyszłam, owinelam sie szlafrokiem, na włosy załozyłam recznik i wyszłam z łazienki. Zaścieliłam łóżko, i wyjełam z szafy czarną spodnice, czarny podkoszulek, czarna bielizne, białe skarpetki bo nie mogłam znaleźć czarnych i weszłam ponownie do łazienki. Wyszłam po 10 minutach. I zauwazylam ze dziewczyny siedzialy juz na łóżku.
Karolina: No i co? no i no i??
Daria: Karola przestan!
K: No dobra chcialam…-tym razem to ja jej przerwałam.
Ja: Co chciałas? Aaa…chciałas wiedziec o czym z nim gadałam…o niczym. i wyszłam z pokoju do salonu.
-O cześc siostraaaaaaaa!! - usłyszałam gdy tylko weszłam do salonu.
Ja: Cześć bracie. No i reszta =P.
Usiadłam przy stole i zawołałam dziewczyny. Wszyscy zjedli, we mnie wmusili =|. Daria zrobiła mi wlosy tzn wysuszyła i ładnie ułozyła. potem poprosiłam aby zrobiła mi lekki i delikatny makijaz. No i byłam gotowa, dziewczyny tez. Załozyłam tylko czarne adidasy i wyszłysmy. Po upływie 10 minut byłysmy w centrum, nie wiedzialysmy co robic, bo ja miałam skopany dzien, wiec musialam odreagowac i … wdałam sie w bójke z jakąś plastikowa lala. Oczywiscie ja byłam silniejsza, bo ta sie bała ze połamie sobie tipsy. Miałam satysfakcje =D, ale chwile później przyszedł jej chlopak i ta pipa nasłała go na mnie. To zaczełam sie z nim bic. Tym razem to on był silniejszy, ale dziewczyny postanowiły mi pomóc i razem go skopałysmy. Gdy tak lezał, uslyszałysmy syrene alarmowa policji wiec poleciałysmy w długa. Dobrze ze Kraków znam lepiej od Warszawy to wiedziałam gdzie biec. Wbiegłysmy do jakiejś poradni ginekologicznej, policja za nami. My wlecialysmy do kibla, postanowiłysmy sie przebrac tzn zamieniłysmy sie ubraniami i po chwili wyszlysmy. Przeszłyśmy obok nich, na szczescie nas nie rozpoznali, skręcili a my szybko po schodach i wybiegłysmy. Usiadłysmy i dziewczyny zauwazyly ze mam rozcieta warge. Daria poleciała do Apteki, a ja z Karolina siedzialysmy na murku i wtedy wyszli policjanci i pod chodzą do nas. Nam serce do gardła podskoczyło, ale stałysmy dalej.
Police: Nie widziałyscie moze wybiegajacą trójke dziewczyn? W waszym wieku? Jedna była w spódnicy i w czapce.
Karolina odpowiedziała bo ja nie mogłam nic z siebie wydusic : Nie, chociaz. Jakies dziewczyny wychodziły kilka minut temu. Poszly w tamta strone(pokazała).
Kiedy to powiedziała, zauwazylam ze jeden policjant mi sie przygląda i przypomniałam sobie ze mam rozcieta warge i wtedy przyszła Daria. No i wszystko sie wydało. Policja nas zwineła. Wepchneli nas do radiowozu i ruszliśmy. Daria przemyła mi warge. Po jakims czasie zaczełysmy skakac siedząc. I sie cieszyłysmy ze jedziemy radiowozem ;), zawsze chciałysmy zobaczyc jak to jest.
Na komisariacie. Siedziałysmy w jakiejs beznadziejnej celi, i po chwili przyszedł policjant z Adrianem(dla przypomnienia Menager =P). Wypuścili nas. Wsiadłymy do naszego samochodu i miałysmy pogadanke na temat naszych wyglupów i teraz mamy kare ;( no ale taka kare to ja moge miec =P. Nie mozemy nigdzie chodzic same tylko z naszymi chlopcami. Weszliśmy do hotelu i Paweł(perkusista) powiedział : Widzialem jakies 3 dziewczyny na miescie jak wdały sie w bójke. Idiotki jakies. Dobrze ze ich nie spotkałyscie, jeszcze byście dostały i wy.
My tylko sie usmiechnełysmy i poszłysmy do swojego pokoju. Wtedy zobaczyłam na swoim łóżku piękną czerwona róże, a obok niej czerwona koperte. Wziełam je do reki i poszłam sie zapytac od kogo to. Chłopcy tylko powiedzieli ze nie wiedzą, jakis gosciu dał. Usiadłam na kanapie i patrzyłam sie na koperte jakbym chciała ją przeswietlic i zobaczyc co w niej jest. Po kilku minutach odłozylam ją na stół, bo domyslałam sie ze to od Przemka, Karolina usiadła obok mnie i przytuliła widząc mnie smutna. Otworzyla koperte i z usmiechem powiedziała : Paula! Zobacz to nie od Przemka! - wtedy szybko wyrwałam jej liścik i przeczytalam :
“Jestem Twoim Fanem, chciałbym Cie kiedyś poznac.
Pięknie śpiewasz, jesteś poprostu wspaniała. Na wieki Twój Fan-Przemek.” Wtedy szybko rzuciłam, tą koperte razem z różą na stół i poszłam do łazienki. Karolina z Darią wzieły i przeczytaly to samo.
Daria: Przeciez powiedziałas ze to…
Karolina jej przerwała: No tak…bo przeczytałam tylko pierwsza linkijke.
Usłyszały wtedy głosny hałas. Wszyscy pobiegli do mojego pokoju. W drzwiach łazienki, a raczej na podłodze lezałam nie przytomna. Bartek podbiegł szybko, wziął mnie na rece i połozyl na łóżku. Ocknelam sie, nic mnie nie bolało, nigdzie sie nie udezyłam i byłam w pelni sił. Wstałam, odrazu kazdy zaczał krzyczec, ze mam lezec. Ja to olałam i poszłam do salonu.
Ja: Jestem glodna. Wyskoczymy gdzies?
Wszyscy sie zgodzili. Adrian musiał wyjsc cos załatwic. A my cała paczką poszlismy na miasto cos wszamac. Szłam i nagle zakreciło mi sie w glowie, ale nic nie powiedziałam i wziełam dziewczyny pod reke. Wtedy przed moimi oczami w oddali ukazało sie cos znajomego.
Krzyknelam: O nie! Wracamy! Nie chce go widziec!
To był Przemek z chlopakami, szli w naszym kierunku. Stanełam, a reszta paczki weszła do knajpki i usiadła przy stoliku. Chlopcy podeszli przywitali sie, oczywiscie wszyscy w tym Przemek cieszyli sie ze mnie zobaczyli, ale ja nie. Rozmawiałam z chlopakami oprócz Przemka na niego nawet nie spojrzałam. Chlopcy postanowili przysiąśc sie do nas, ja byłam wsciekła ale reszta mojej paczki tez uznała ze to swietny pomysł. No i stało sie. Był mały problem bo za bardzo nie było gdzie siedziec, kelner przyniósł dodatkowe krzesła, no ale oczywisicie na nich musieli usiąśc chlopcy, dziewczyny usiadły na kolanach Pawła i Sebastiana. A ja nie wiedziałam co zrobic. Ogarneły mnie czarne mysli. Wtedy Tomek usadził mnie na swoich kolanach, powrócilam do swiata rzeczywistego i wstalam. Wszyscy dziwnie na mnie popatrzyli, ale nie chciałam siedziec na kolanach Tomka , bo obok niego siedzial Przemek. Obeszłam stół i usiadlam na kolanach Bartka, zamówili pizze i wszyscy dobrze sie bawili, ale nie ja. Nic nie zjadłam a to ja byłam najbardziej głodna, siedziałam zapatrzona na Przemka. Chciałam patrzec sie gdzie indziej, ale to było silniejsze ode mnie. Kiedy on spojrzał sie na mnie, widzialam cos pieknego w jego oczach, nie potrafilam tego okreslic co to było. Patrzyliśmy tak przez dluzszy czas. Wtedy zapadła taka cisza, nikt nic nie mówil. Wszyscy patrzyli na mnie albo na Przemka. Otrząsnełam sie i wstalam. Nie wiedzialam co robie, czulam sie jakby ktos mnie zahipnotyzował. Wyszłam bez slowa z knajpy i poszłam sie przejsc. Próbowałam cos zrobic, nagle zrobiło mi sie slabo i usiadłam na ławce. Wtedy juz czułam sie normalnie i przed moimi oczami ukazał sie obraz, widziałam czyimis oczami. Widziałam oczami Przemka, widzialam moja paczke i potem jak on wstaje i gdzies idzie. Słyszałam tez jego mysli. Straciłąm ten obraz i poczulam jak ktos połozył swoja reke na moja….

III część … Touch …

grudzień 9th, 2009

u mnie tak sobie … nic ciekawego sie chyba nie wydarzyło … no jak zwykle doradzam innym, pomagam im i czuje sie jak psycholog ;) ale sobie nie umiem poradzic… no to zaczynamy III czesc opowiadania ;)

Poczulam jak ktos połozył swoja reke na moja… Spojrzałam sie to był Sebastian a za nim reszta zespołu i Daria.
Ja: Co?! Co sie stało?- zapytałam sie bo nie wiedzialam o co im chodzi.
Paweł: Szukaliśmy Cie! Gdzie byłaś tyle czasu?
Nie wiedziałam o co im chodzi, przeciez tylko wyszlam sie przejsc, mineło chyba 10 minut, a oni co?
Ja: Jakto ? Przeciez siedze tu jakies 10 minut.
Karola: Chyba godzine i 10minut! Chłopcy juz poszli.
Oniemiałam. Jak to? Co sie stało?
Ja: Wiecie miałam wizje, widzialam oczami…zreszta nie wazne nie uwierzycie…Chodzcie do domu.
Wstalam, ale nie miałam sily isc, głowa mnie bolała. Chłopcy wzieli mnie, nawet nie wiem jak co i gdzie. Bo straciłam przytomnosc. Obudziłam sie juz w hotelu, w swoim pokoju i na swoim łóżku. Obudził mnie dzwiek przychodzącej wiadomości na moja komórke. Wstałam i wziełam ją i zaczełam czytac : ” Szkoda, że tak szybko poszłaś. Chciałem z Tobą porozmawiac…Przemek”. Była godzina 19 a mi przyszła ochota na basen. Podeszłam do szafki po kostium i weszłam do łazienki, wyszłam i zaproponowałam dziewczynom zeby poszły ze mna. Zgodziły sie, ale Bartek miał “ale”… No wyjaśniłam mu ze juz dobrze sie czuje i wyszłam z dziewczynami. Wziełyśmy 2 ochroniarzy, tak na wszelki wypadek. Byłyśmy juz na holu kiedy usłyszałam jak woła nas Adrian. Zawróciłysmy i weszlysmy do apartamentu.
Adrian: Zaraz pójdziecie na basen, ale musze Wam coś oznajmic. Wiec tak…Jutrzejszy koncert jest odwołany, no niestety. Dlatego pojedziemy jutro koło 10 do Wrocławia.
Ja: To juz wszystko?
A: Nie! Musimy nakrecic teledysk, ale do tego potrzebne bedą ‘wspomnienia’…czyli jak bedziemy we Wroclawiu to prawie wszedzie będą za nami chodziły kamery!
Karola i Daria: To suuupeer ;)!!
Ja: No nie wiem… no ale niech bedzie.
Adi: Bedzie wszystko nagrywane! A no i przy okazji weźmiemy udział w Reality Show, - Menager zaczął sie rozkrecac - Wiecie ile zarobimy?!! Zbijemy kokosy! O przepraszam Cie Bartek…
Bartek: Nic sie nie stało…
Wtedy mi zaczeło odbijać =D: Taa…Zbijemy Dorodne Kokosy! - i z dziewczynami wpadlyśmy w śmiech. Przestałam gdy zawuwazyląm ze Kokos cos szykuje.
Bartek: Ja Ci zaraz dam Dorodne Kokosy!
Nie wytrzymałam i znowu zaczełam sie smiac ale dałąm rade odpowiedziec: Taaa…To najpierw mnie złap … - I zaczełam uciekac, Bartek mnie gonił. A i zapomniałam dodac ze ktos to nagrywał na kamere =D Uciekłam do swojego pokoju, Bartek za mna. Stanął w wielkim rozkroku, to ja mu miedzy nogami przebiegłam, nawet sie nie obejrzał a ja bylam juz w salonie. Wybiegłam za drzwi a on za mna, pobiegłam jak szybko tylko mogłam na basen. Kiedy tam sie znalazlam, zauwazyłam ze Bartek tam juz jest i czyha na mnie =P. Biegaliśmy wokół basenu. Nie miałam juz sily…
I wtedy Bartek podszedl do mnie i powiedział : Ahaa…Mam - nie dokonczył gdyz ja sie usunełam a on wpadł do basenu =P Troche było mi go szkoda no ale co tam ;) Odechciało mi się juz pływac. Wiec usiadłam na krawedzi i nogi spuściłam do basenu. Wpadły dziewczyny. Poszły popływac. Wtedy zrobilo mi się slabo, dziewczyny i Bartek to zauwazyly i szybko podpłynely…
Daria: Paula! Co Ci?
Wtedy ja powiedziałam: Ciii…znowu to widze….
Nikt nie wiedzial o co mi chodzi.
Bartek:Powiedz co widzisz.
Nie miałam siły, ale zrobiłam to : Ciii…ide gdzies…wchodze do kwiaciarni…kupuje duzo róż…bylam z chlopakami…ale to nie ja…to Przemek…
Karola: Paula nie jajcuj sobie…
Wpadłam w trans =D : Slysze jego myśli …. “Ciekawe czy jej sie to spodoba, mam nadzieje ze tak…”
Dziewczyny próbowaly mnie ocucić, ale moje ciało zrobiło sie sztywne.
Po kilku minutach rozluźniłam sie i wstalam. Przyjaciele wyszli z wody i podeszli do mnie…
Bartek: Paula przestan! To juz nie jest śmieszne!!
Wtedy sie ocknelam: Co … co co sie dzieje?
Bartek: No nie rób tak wiecej!
Ja mamrotałam cos pod nosem : Sprrawdzccie pokój!
Daria: Co?
Oni nie reagowali, ja nie ocknełam sie do konca i zaczelam krzyczec: Sprawdzcie poookój!! Już!!
Daria z Bartkiem szybko pobiegla do naszego apartamentu a Karolina powoli zaprowadzała mnie do pokoju.
***

W apartamencie.
Karola: No i co? Paula usiądź!
Odburknełam: Nie! Nie chce! Chce isc do pokoju!
Daria: Ona miała racje! W pokoju …-sciszyla głos- siedzi z kwiatami…
Ja: Nie musicie szeptac i tak slysze!
Karola: Kurde! Jaki ona ma sluch! Ja ledwo slyszałam…
Bartek: Dobra niech tam idzie…
Odeszlam od nich i powoli szłam do mojego pokoju. Otworzylam drzwi. Ocknełam sie wtedy całkowicie. Weszlam, a tam było mnostwo róż, przepięknych róz.Usiadłam na swoim łóżku i nie wierzylam w to co wczesniej widzialam. Ktos usiadł za mną i mnie przytulił. Wiedziałam ze to Przemek, nie wiem skąd ale czulam to. Nie wiedziałam co zrobić. Odwrócilam sie i go ujrzalam. Patrzył caly czas w moje oczy, ja w jego. Ubrany był w czerwona bluzke z tylu na plecach miał “obrazek” przedstawiający oczy tak smiesznie zrobione, zawsze podobała mi sie ta bluzka, no i spodnie z krokiem w kolanach, a no i obowiązkowo czarna czapka na łepetynie.
Ja: A to za co? Przecież nic nie zrobiłam…nic …
Przemek nic nie powiedział, zdjął czapke i zaczał sie do mnie przybliżac, a ja sie oddalalam jak na zlość =D Zabrakło mi lóżka i nie wiedzialam co zrobić, więc po woli sie zsunełam sie z niego. Po jakimś czasie oboje lezeliśmy na podłodze, Przemek za wszelka cene chciał mnie pocalowac…Kiedy miał juz to zrobic ja zaczełam go gilgotac. Smiał sie jak nie wiem co. Nagle otworzyły sie drzwi a w nich stanął Bartek i powiedział: O stary! Współczuje Ci … jest w tym dobra. PRzestalam gilgotac bo widziałam ja dziewczyny które siedzialy w salonie próbowaly mi cos przekazac, nie widzialam za duzo bo Kokos mi zasłaniał … Nagle zamknely sie drzwi…
Dziewczyny powiedziały: Nieźle…to mozemy sie z nią pozegnac…
Cały czas patrzylam sie na Bartka i nie wiedzialam co robi Przemek. Teraz sytuacja sie odwrócila to ja bylam gilgotana, dziewczyny wlecialy do pokoju z kamera. Prosilam chlopców aby przestali, ale oni jak na złosc nie chcieli…
***

Godzina:23.30 Miejsce:Pentagon, potocznie zwany naszym salonem =P. Siedzielismy na kanapach w osiem osób. Rozmawialiśmy o wszystkim czyli o niczym =P
Daria do Karoliny: Ładna z nich byłaby para nie?- powiedziala widząc mnie wtuloną w Przemka. Uśmiechnełam sie do dziewczyn po czym zaproponowałam: Mam pomysł! Wiem ze mi nie wierzyliście jak mialam wizje wiec mozemy teraz to sprawdzic, ale w inny sposób…
BarteK : Siostra? Mów normalnie…
Ja: Dobra…podajcie moją komórke…o dzieki…wiec tak kazdy po kolei pomyśli o czymś a ja to odgadne. Idziecie na to?
Przemek: Nie jajcuj sobie! Przeciez to nie mozliwe!
Ja: To zobaczysz…- w telefonie włączyłam dyktafon- Dobra Przemek zaczynaj! - odwrócilam sie do niego przodem- tylko mysl intensywnie!
Przemek cały czas sie patrzył na mnie i myslał. Zamknelam oczy i sie skoncentrowalam. Słyszałam jego mysli, w prawej dloni trzymałam komórke i poczułam jak przez moje cialo przeszedł prąd. Po chwili otworzylam oczy i wyłączylam dyktafon : Dobra to co sprawdzamy?
Wszyscy dziwnie na mnie sie popatrzyli.Włączylam dyktafon…kiedy nagranie sie skonczylo wszyscy nie wiedzieli co powiedziec, bali sie, a dlatego ze usłyszeli myśli Przemka. Mineło 30 minut i kazdego mysli nagralam. Wtedy wyszułam ze sie mnie boją: Kurde ludzie no! Nie bójcie sie! To ze tak mam to normalne…chyba. Nie no naprawde nie zrobie Wam krzywdy! Jesteście dla mnie jak rodzina- wtedy spojrzałam na Przemka a on sie zapytał : Ja tez? Przeciez…Szybko mu przerwalam: Nie jestem z Tobą, ale sie przyjaźnie… Siedzisz tu z nami to znaczy ze tak ;)… Po północy połozyliśmy sie spac, ja musiałam spac z Przemkiem ….

No to koniec ;) Jutro powinna być nowa notka, ale nie obiecuje…Teraz korzystalam z okazji bo mialam wolny tydzien. Wczoraj moja klasa wróciła z green school…bleee…i w poniedzialek do szkoly =/ Raaaaaaaaaaanyy!! Jak ja nienawidze swojej klasy, juz na sama mysl o szkole klasie i znajomych psuje mi sie humor…no a tak to wporzo jak juz pisałam na początku…troche sie martwie , bo jak pisałam tą czesc to myslałam o Jen, domyslam sie co powie jak przeczyta…kurde no…nie wiem…sama juz…czesto czuje sie jakbym była kims obcym tak jak w tym serialu “Wybrancy obcych” jak ta mała dziewczynka, dobra koncze i ciao =*

To tak bardzo boli…

listopad 27th, 2009

wiem ze notka była chyba z tydzien temu no ale mam duzo nauki tzn zaliczania i sypie mi sie wszystko na łeb tzn jedna sprawa ale jak ona mi sie wali to i wszystko… jutro i w srode testy i musze isc bo gdyby ich nie było to zostałabym w domu … jutro zaliczam historie nie wiem po co bo i tak nie zalicze ale co tam najlepiej odrazu załoze ze niezdam i bede kiblowała…To wszystko tak sie sypie ze nie mam na nic siły. Patrzyłam na niego i chciało mi sie płakac…niedawno z Kokoskiem :* zalozyliśmy Forum i doradzamy tam ludziolom i tak sobie włąsnie pomysląłam ze to ja powinnam sie tam zgłosic tyle ze wiem co mi powiedzą tzn co mi albo on albo kto inny napisze…Dzisiaj nowej czesci nie bedzie i później tez nie poniewaz moje zycie towarzyskie z Sito sie zakonczyły. Nie chce o nim pisac ze robie to ze tamto…straciłam poprostu wene. Zastanawiam sie dlaczego jednym przychodzi to łątwo a innym bardzo trudno? Np.:Moja kumpela jest z chlopakiem od ponad roku i są szczęśliwi bla bla bla, a mi co przychodzi? Co takiego zrobiłam, ze ja nie moge byc szczesliwa? Ja wiem ze kiedys tez znajde kogos takiego i bla bla bla…ale ja takim gadaniem nie poprawie sobie humoru. Po ostatnim chłopaku nie bede wymieniała którym obiecałam sobie ze nie zakocham sie, a tu co? I kilka miesiecy temu tak sie cieszyłam ze kocham wreszcie kogos innego i ze moze z nim mi sie uda. No ale nie bo po co…Juz wolałam kochac bylego niz Sito. W szkole go unikam a jak jestem w jego towarzystwie to jestem bezsilna pusta i smutna, a w towarzystwie dziewczyn to tryskam energia. Dzisiaj na biologii zapytalam sie Pauliny : Ej czy ja jestem najbardziej zwariowana osoba w klasie? a ona: Dziewczyną tak… heh…wiem ze ze mnie taki mały slodki zbuntowany aniołek ;) nic dodac i nic ując. Tylko nie ma kto sie nim zaopiekowac -wziąść pod swoje skrzydła. Wiem ze nie powinnam sie tym nie przejmowac i zyc dalej mimo wszystko, ale z drugiej strony mam dosc i chce umrzec nie wiem zabic sie i to jest silniejsze. Gdyby nie moja mama to ja juz dawno wąchałabym kwiatki od spodu. Ona zyje dla mnie a ja dla niej. Koncze pisanie bo nie chce Was zanudzac, zreszta boli mnie glowa od płaczu i musze pouczyc sie historii nie wiem po co…
Pzdr : Mojego Kochanego i Dorodnego Kokoska ;) , Potusia, Tomka, Adoche, i siostry: Jen :*, Dudusia(Daria =P) i Zohe….no i dla tych z którymi spedzam miło czas w szkole( na przerwach rzecz jasna =P) KOCHAM WAS =*

Czasem Każdy Dzień Przynosi Lęk

listopad 20th, 2009

wiec tak znalazłam troche czasu i pisze nowa nocie ;) moze nawet uda mi sie wymyslic cos do opowiadanka ;) wczoraj był test humanistyczny i nawet mi jakos poszło ;) miałam niezły ubaw jak zobaczyłam wychowawce =D no bo tak wszyscy piszą i ja na chwile sie spojrzałam na pana i patrze a on wpatrzony w cos lub kogos =D siedzi podparty reką i ma otwarta gębe :) szkoda ze jeszcze ślina mu nie poleciałą =P albo jak co chwile ktos pociągał nosem i kaszlał(ja tez) i pan nagle wyszedł i wrócił po 5 minutach z … papierem toaletowym heh…no potem miałam polski potem matme =| i historie (zaliczyłam =D ale nie ma sie co cieszyc bo musze jeszcze jeden zaliczyc =( ) i technike no potem poszłam do domu…posiedziałam chwile i pojechałąm z mama do serwisu oddac komórke =) juz myslałam ze nie da sie jej naprawic a tu nagle pan mówi ze zrobi to (ciesze sie bardzo bo jutro juz ją bede miała!!) dzisiaj nie poszłam do szkoły bo troche sie rozchorowałam i w nocy miałam gorączke =’( chciałam isc bo miałąm test matematyczno przyrodniczy no ale tludno … teraz jest 14 a oni tzn moja klasa siedzi jeszcze w szkole i ma chemie…hahaha…nom to chyba na tyle ;) no to teraz opowiadanko =]

A ja musialam spac z Przemkiem…Maj i czerwiec minął bardzo szybko. Po trasie w Polsce wyjechaliśmy Szwecji, Ukrainy, Finlandii i Szwajcarii. Wróciliśmy przed zakonczeniem roku szkolnego, poniewaz kazdy musiał odebrac swiadectwo i pobyc troche z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi i swoją milością…tylko nie ja…Szkołe ukonczylam z średnimi ocenami nie będe mówiła o szczegółach, wazne ze zdałam i osiągnełam to co chciałam. Znajomi gratulowali mi, ale nie osiągnięć w szkole tylko muzycznych. Cieszyłam sie ze spotkania z dziewczynami no chlopakami tez ale z dziewczynami bardziej sie zzyłam. Spędzilam z nimi tylko kilka godzin zaledwie 2, potem umówiłam sie z chlopakami ze szkoły. Siedze w domu i gram na gitarce i nagle domofon, no to odbieram i to wlasnie chlopcy po mnie wpadli. Schowałam gitare i zeszłam na dół. Kiedy zeszłam zobaczylam cos czego nigdy bym sie nie spodziewała zobaczyc. Wyszłam z klatki i stałam jak wryta. Do oczu napłyneły mi łzy…(Musze Was dłuzej trzymac w niepewnosci =D). Chcialam podejsc i strzelić go w twarz, ale cos mnie powstrzymywało.
Tomek: Paula. Co Ci jest? Halo tu ziemia!!
Ja: Yyy…tak … sory…- i przywitalam sie po kolei z Tomkiem, Piotrkiem, Kakietem i Przemkiem.
Kakiet: Wy się chyba znacie?-powiedział widząc jak patrze sie na dziewczyne która miała tapete na twarzy(Daria czaisz juz? =P).
Dziewczyna: Tak z wi…- niedokonczyła bo ja jej przerwalam.
Ja: Tak…tzn nie tylko z widzenia. Ale i tak wiem ze to Wiola.-Powiedzialabym cos więcej ale wiedziałam ze chlopcy i tak staną po jej stronie.
Przemek:Paulina-skazał na mnie- to jest Wiola…moja dziewczyna…
Ja: Tak wiem wiem…głupia nie jestem.
Poszliśmy w strone parku. Rozmawiali o czymś a ja bylam zamyślona. Usiedlismy przy stoliku i rozmawialiśmy. Akurat mialam pecha i musialam siedziec na przeciwko tej … jakże miłej, pięknej i wcale nie wymalowanej Wioli…Chłopcy rozmawiali a my tzn ja i ta dziewczyna siedziałysmy cicho. Spojrzałam sie na Przemka, on na mnie i po chwili odwrócił wzrok w inna strone. Pewnie domyślił sie, że czytam mu w myślach. Patrzylam sie nadal na niego i w glowie slyszałam ” Kurwa co ja zrobiłem!! Niech ona sie juz na mnie nie patrzy…” to było oczywiste ze to mysli Przemka. Czułam a raczej wiedzialam ze wiola mi sie przygląda, teraz spojrzałam się na nią. Patrzylyśmy sobie głęboko w oczy. Odrazu wiedzialam co mysli. Zazdrościla mi, wszystkiego a zarazem nienawidzila mnie. Postanowiłam się tym nie przejmowac i wyłączyc swoje czytanie w myślach itp. Co ona nie powiedziala to ja jej dyskretnie dogryzałam. Po chwili zaczełyśmy się wyzywac =D.
wiola: Nie patrz się tak na mnie!
Ja: Bo co mi zrobisz? Nie znasz mnie. Mam cos czego Ty nie masz-mówiłam z uśmiechem na twarzy.
wiola: Chyba nie mówisz o moim Przemku.
Piotrek: Uspokujcie sie!
Ja: Piotrek zostaw to nasza sprawa. - Patrzylam sie jej prosto w oczy i próbowałam zrobic…ale nagle Przemek nagle podszedł do mnie:
Przemek: Paula, prosze Cie! Nie rób tego!
Ja: Ja tez Cie o coś prosilam! Ale wiesz nie wiem o czym mówisz. - i odepchnełam go nadal patrząc się jej w oczy. Cisza nastała tak nagle. Sprawiłam, ze nikogo obcego nie bylo dookoła.
wiola: I co nie wiesz co powiedziec?
Ja: A ty co taka jestes? - przerwałam, zamknełam oczy i nagle uniosłam się ponad ziemie. Wszyscy patrzyli na mnie z niedowiezaniem.
Kakiet: O kurwa! - powiedział i odsunął sie ode mnie. Zeszłam na ziemie, mialam zamkniete oczy i kiedy je otworzylam zmieniły kolor na czarny.
Przemek: Prosiłem Cię.
Zmróżyłam oczy i kolor moich naturalnych oczu wrócił.
Ja: I co nadal jesteś taka mądra? Czy chcesz walczyc?
wiola: Nie…nnniee wiem jjaak tto zroobbiłaś, ale nie ppoddam się!
Ja: Jezeli będziesz miła, kochana i nie będziesz mi podpadac, to nic Ci nie zrobie.
wiola: (udawany smiech) chyba zartujesz…
Chlopcy staneli za wiolą, co oznaczało ze przeciwstawili się przeciwko mi.
Ja: Nie roźśmieszaj mnie….-zamknełam oczy i kiedy je otworzyłam chlopcy zmierzali w moją strone. Po chwili staneli za mną.
Ja: I jak? Dobra chlopcy idziemy! - odwróciłam sie i dodałam- Do miłego zobaczenia!
wiola: kochanie!! Nie zostawiaj mnie tak! Piotreeeek!!
Krzyczała na marne bo oni i tak jej nie slyszeli. Wiedzialam, ze nie moge robic tego zbyt czesto bo potem słabne zresztą to nie uczciwe. Odeszliśmy od niej i zrobiłam tak zeby oni byli tacy jak kiedys czyli nie wiedzieli wogóle o istnieniu wioli. To mi się podobalo. Wróciłam do domu bardzo zmęczona. Zadzwoniłam do Darii i wszystko jej opowiedzialam.

Nastał Piątek weekendu początek.

listopad 16th, 2009

Nastał Piątek weekendu początek. Obudzilam się przed 7, coś nie pozwalało mi spac dalej. Wstalam zrobiłam to co zawsze rano.Spakowałam się, o 9 miałam byc w centrum i tam miał na mnie czekac samochód. Położyłam się, żeby przemyśleć wszystko. Nie wiedziałam co mi nie daje spokoju, kiedy wstałam zobaczylam ze jest 8,45 a do centrum jedzie sie 30 minut. Zadzwonilam po taxówke, i szybko zeszłam na dół, oczywiscie wczesniej pozegnałam sie z mamą =P. Czekalam długo na taxówke wiec zamknełąm oczy i juz przyjechala ;). Zalozylam ciemne okulary i wsiadłam do taxi, poprosilam zeby zawiózł mnie w dane miejsce, ja rozmawiałam w tym czasie z Adrianem(dla przypomnienia Menager). Kiedy dojechalam na miejsce bylo 10 po 9. Widzialam ze ludzie mi się przygladają więc z torby wyciągnełam czapke i zalozylam ją(z daszkiem rzecz jasna, zeby po tem nie było ze beret mocherowy =P). Rozglądałam się za samochodem. Nagle zauwazylam ze niedaleko zatrzymał się czarny Hummer H2, kocham ten samochód ale nie wiedzialam czy to po mnie. Przez ciemne szyby nie było nic widac, wpatrzylam się i zobaczylam znane mi osoby. Nie miałam zadnych wątpliwosci ze to mój zespół =D. Wsiadlam i przywitałam się. Porozmawialiśmy i po wyglupialiśmy się. Kiedy mieliśmy wyjezdzac juz z Polski czyli gdzies koło 15 przypomnialam sobie ze musze cos jeszcze załatwic. Poprosiłam aby samochód się zatrzymał i ze potrzebuje chwili ciszy. Zrobili tak jak ich prosiłam. Z plecaka wyciągnełąm album ze zdjęciami i odnalazłam wspólne zdjecie z chloapakami. Zamknełąm oczy i pomyślałam ” Niech wszystko wróci do normy. Niech nie pameitają to co sie zdarzylo” powtarzałam to przez jakis czas. Otworzylam oczy, schowalam zdjęcie i album do plecaka. Wszyscy patrzyli się na mnie.
Ja: No co? To co …- oni nadal siedzieli w ciszy- Wyruszamy na podbój Niemiec!! -Krzyknełam. Włączyliśmy głośno muzyke i zaczeliśmy się wygłupiac…Wjechaliśmy na teren Niemiec i jechaliśmy do Berlina….

Pisałabym jeszcze dłuzej ale wiem ze nie bedzie tego czytac…wiec koncze…mam nadzieje ze sie Wam podoba ;) no to ja koncze i pzdro dla moim ludzioli =* Te dua…młaaa =* ciao =*=*

Maneater ;) Berlin :D

listopad 8th, 2009

Wiec tak teraz wróciłam ze spacerku z Potusiem ;) Byliśmy w parku i podpisywaliśmy sie =D no potem zaczeło padac i postanowiliśmy wrócic do domu, biegliśmy i dobieglismy wkoncu =P. Cała no prawie cała mokra jestem;) ale fajnie było…Jeździłam po wiolce no ale to Wam oszczędze =P. A wczesniej siedzialam w domku i tez padało wiec zrobiłam sobie kawke z mleczkiem i wziełam ciasta i wyszłam na balkon. Usiadlam na parapecie, nogi oparłam na barierce i wcinałam ciastka i sączyłam kawe. Ciastka wkoncu sie skonczyły wiec zamyslona przyglądałam sie otoczeniu i snulam plany…eh… no a teraz przejdzmy do opowiadanka =P

Wjechaliśmy na teren Niemiec i jechaliśmy do Berlina…
Ja: Wiecie co? Musze zmienic znowu numer! Fani ciągle dzwonią i piszą…
Karola: Znowuuuu?? Do mnie tez … tzn do nas.
Nie odpowiedziałam, bo zamyslona patrzylam przez okno.
Ja: Jestesmy! Nareszcieeee!
Kokos: Skąd wiesz?
Ja: Przecież bylam w Berlinie :D
Wjechaliśmy do Berlina. Co prawda byłam tam, ale kiedys kupiłam mape Berlina bo kocham zwiedzac swiat. I teraz wiedzialam ze na cos mi się ona przyda. Wyciągnełam ją z plecaka i usłyszalam jak gromadka ludzi skanduje nasze imiona. Oderwałam wzrok od mapy i kazałam zatrzymac samochód. Oczywiscie zatrzymał sie a jak :D
Adrian: Co chesz zrobic?!
Ja: Mamy duzo czasu. Wiec nie zaszkodzi nam jak wysiądziemy i rozdamy autografy przeciez!
Adrian: No tak, ale nie mozemy! - przerwał i zamknął okno.
Ja: No dobra - usmiech nr 5- kierunek Hotel Globetrotter Hostel Odyssee!
Daria: Skąd wiesz ze tam jedziemy?
Spojrzałam na nią dwuznacznie(co kolwiek to znaczy :P).
Po 10minutach byliśmy przed tym hotelem. Wysiedliśmy i wjechaliśmy na ostatnie piętro. Okazało sie ze dziewczyny mają osobno apartament i chłopcy tez =|, ale wejscie było jedno =P. Ochroniarze wnieśli nasze rzeczy a my chwile odpoczeliśmy. Menager poszedł gdzies cos zalatwic w sprawie jutrzejszego koncertu. A my jak to my wyszliśmy zwiedzac, rzeczy spakowaliśmy w jeden plecak, oczywiscie kto musial go niesc? Tak tak ja =/ no bo przeciez najmlodsza jestem. Najpierw poszliśmy cos przegryźć. Niedaleko znaleźliśmy restauracje Borchardt. Weszliśmy i kazdy chciał cos innego zamówic, ale nie wiedzieli co bo nie znają niemieckiego. Usiedliśmy przy pierwszym lepszym stoliku i do rąk wzieliśmy menu.
Daria: Co to jest Fladenbrot?
Ja: Eh… Ciepły turecki chleb.-powiedzialam przekręcając kolejną strone menu.
Karola: Skąd wiesz?
Popatrzylam na nią, a ona : Acha…Ty wszystko wiesz…tez tak chce.
Odłozyłam karte na stół i spoglądałam na przyjaciół. Wszyscy mieli ten sam grymas na twarzy, a mi chciało się smiac.
Daria: Chooodźmy gdziee(ziew) indziej.
Wszyscy siedzieli jak na imprezie tylko Bartek wiedział jak sie siedzi w restauracji.
Ja: Usiądź normalnie! Nie wyglupiaj sie! Jesteś wsród swoich.
Popatrzylam sie na Darie, ona na mnie i wybuchłysmy smiechem. Nagle podszedł do nas kelner. Zaczął szprechac po niemiecku, a my patrzymy się na niego jak na debila :D.
Ja: Aaa…Wy nic nie rozumiecie…poczekajcie.- powiedziałam do ziomali, wstałam i zaczełam szprechac z kelnerem: Przepraszam za moich znajomych ale oni mają dałna … -pauza :D i odwróciłam sie do przyjaciół i puscilam oko, odwrócilam sie znowu w strone kelnera i udawałam dałna- tak samo jak ja-oczywiscie mówiłam po niemiecku. Na identyfikatorze kelnera przeczytałam : Oliver Verbasci , on patrzył na mnie jak na debilke, nie dziwie mu się. Przestalam udawac dałna i szczerze sie usmiechnełam i powiedziałam co ma nam podac. Był oburzony ale poszedł z zamówieniem do kuchnii.
Sebastian: Co Ty mu nagadałas? Dziwnie sie na nas patrzyl
Ja: Yyyy…a nic nic….- powiedziałam i w tym momencie odezwala sie moja komórka. Dzwoniła jak na sranie. Znowu podszedł kelner a ja z przyjaciółmi sie smialiśmy. Szturchnął mnie w ramie, i zaczął nas wypraszac. Wtedy przestaliśmy się smiac i zaczeliśmy się zwijac. Ale ja nie zostawie tego tak.
-Niech pan na mnie nie krzyczy! Nie wiesz z kim masz doczynienia! - powiedzialam po niemiecku, spojrzalam mu glęboko w oczy i nagle oniemiał a ja z przyjaciółmi wyszłam z tego czegos…Udaliśmy się do fast foodu. Byliśmy zmęczeni i usiedliśmy na pobliskiej ławce. Oczywiste bylo to ze wszyscy sie nie zmieszczą i zaczeła sie bitwa :D. Kiedy zauwazylismy ze w naszym kierunku zbliza się 2 niemieckich policjantów powiedziałam: Mam pomysł. Niech kazdy mnie dotknie, bez skojarzen! Nie wiem za co ale szybko! I trzymajcie dopóki nie powiem!- zrobili tak jak prosiłam. Czulam sie otoczona :P, zamknełam oczy ale widzialam ze są coraz bliżej. Kiedy otworzylam oczy oni szukali nas, a my nadal siedzieliśmy na ławce.
Bartek: Dlaczego nas nie łapią?!
Ja:Ciiicho!! Nie widzą nas!
Karola: Jak to?
Ja:Później Wam wytłumacze. O poszli puszczajcie.
Puscili i staneli przedemną.
Daria: Ale czad! Paula nie widac Cie! Ty to masz moc.
Po pewnym czasie znów się pojawiłam.
Ja: Usiądźcie wszyscy na ławce. Wiem ze sie nie zmiescicie ale spróbujcie.
Zeszłam i oczywiscie chlopcy usiedli a dziewczyny na nich i wyszla kanapka :D, ja wdrapałam się na samą górę, usiadłam skrzyzowałam nogi i nagle unieśliśmy się w powietrze.
Daria: Aaaaaaaa…. mam lęk wysokości!!
Ja: Cicho! dobra zaraz będziemy na miejscu.
Kiedy to powiedziałam znaleźliśmy się na Alexanderplatz.
Ja: Dobra na dzisiaj koniec! Chodzcie zrobimy sobie fotki i wracamy! Wzielismy aparat i kazdemu zrobiliśmy fotki. Podeszłam do jakiegoś kolesia którego znalam. Poprosiłam aby zrobił nam fotki. Oczywiscie zgodził sie :D. Ustawiliśmy się i cyknął pare zdjęc. Po chwili nawiązałam z nim rozmowe, okazało sie ze to nasz fan. Rozdaliśmy autografy i zamówiliśmy taxówke. Przyjechala po 5 minutach. Jechaliśmy chyba wieczność. W hotelu byliśmy o 21,30. Adrian sie na nas wydarł ze nie odbieramy komórek. Ciekawe jak mieliśmy odebrac skoro bez przerwy fani do nas sie dobijają. Usiedliśmy przy stole w apartamencie chłopców.
Adrian: Więc tak, dzisiaj tzn za chwile przyjdą ludzie zamontowac kamery, pamiętajcie to wszystko będzie szło na zywo. Za tydzien nagrywacie teledysk. - na stół połozył 6 nowych kart- Macie. Dla Darii tez jest, nigdy nic nie wiadomo. Wiec tak tu macie jeszcze plan co robimy przez najliższy tydzien i kazdy ma sie do tego dostosowac! Zabawa się skonczyła. Zrozumiano?
Wszyscy: Tak jest!
Kazdy poszedł w swoją strone.
Godzina 22,15. Kamery są zamontowane w kazdym pokoju. No prawie kazdym : łazienki i jeden pokój postanowiliśmy ze bedzie bez kamer. Wszystko szło na zywo. Nie wiedzieliśmy co mamy robic, przeciez jak bedziemy mówili po polsku to nikt nas nie zrozumie. Więc poprosiłam Adriana czy moge cos zrobic. Nie zgodził się, ale namawiałam go i udało się. Zwołałam wszystkich do pokoju w którym nie ma kamer.
Ja: Posłuchajcie! Zrobimy tak. Kazdy po kolei poda mi ręce i po chwili będziecie umieli mówic po niemiecku i angielsku.
Daria: Ale…
Ja:Nie przerywaj mi! - chwila ciszy-Przepraszam…po polsku tez. Nie wiem czy mi się uda, ale skoro ja umiem mówic to moze i z Wami mi się uda.
Bartek: Nie! Nie zgadzam się na to! Stanowczo nie!
Ja: Braciszku…-maślane oczy:D- ale to dla naszego dobra dla zespołu!
B: A mnie to … guzik obchodzi! Nie zrobisz tego i koniec! - wstałam i podeszlam do niego. Złapałam go za ręce i spojrzałam mu w oczy: Nie bój sie nic mi się nie stanie! - reszta patrzyła na nas z niedowierzaniem.
Bartek domyslił sie co chcę zrobic i odwrócił głowe. Ja się tak szybko nie poddaje. Patrzyłam ciągle na niego i w pewnym momencie, zacząl mówic cos po niemiecku.
Ja: Ha udało mi sie!!-zaczełam skakac.
Bartek po polsku: Ej miałas tego nie robic! - i wyszedł z pokoju. Ja wziełam się za reszte. Wiekszosc miała opory ale udało nam sie. Nastała północ. Wszyscy spali tylko ja nie mogłam zasnąć. Lezałam ale przed oczami ukazywały mi się co chwile jakies wizje, nie wiedzialam czego one dotyczą. Wstałam i usiadlam na parapecie. Za oknem pada, zakmnełam oczy i nagle spłyneły mi łzy. Widziałam jak Przemek siedzi w domu i ogląda telewizje. Wdziałam jego wyraz twarzy, otworzylam oczy bo zza okna słyszałam czyjeś chihotanie. Spojrzałam i ujrzałam zakochaną pare, która calowala sie w deszczu. Kolejna łza spłyneła, w komórce znalazłam telefon do Przemka i zadzwoniłam.
-Halo.
Ja: Cześć…-zaczełam nie pewnie- Jest cos…ciekawego w telewizji?
Przemek: Paula to ty?
Ja: Tak…
P: Nie zgadniesz kogo widze …
Ja: No nie mam pojęcia…
P: Ciebie! Nie płacz…prosze!
Ja: Heh…Ale to samo z siebie…-nie dokonczyłam Przemo przerwał.
P: Jezeli to … przeze mnie to…
J: Przestan! Poprostu, nie moge uwierzyc w to co mi się przydarzylo. Moje marzenia się spełniają, tylko nie jedno…
P: To swietnie! Popatrz na mnie (zaśmiał sie) Tzn do kamery…
Otarłam łzy i odwróciłam sie w strone kamery.
P: Wiem jakie sie nie spełnia…Przepraszam…
J: Ale…to nie tak…nie chciałam…
P:Nic sienie stało. Daj mi powiedziec. Zobaczysz, znajdziesz kogos odpowiedniego dla siebie. Nie zaprzątaj sobie glowy takim debilem jak ja!
J:PRzestan tak mówic!
P: Oboje o tym wiemy, ze nim jestem. Straciłem Cie na zawsze, ale teraz mam za swoje…- zapadła taka niezreczna cisza. A łzy spływały po twarzy, było ich coraz więcej.
Ja: Przepraszam, musze konczyc. Dziewczyny się obudziły.
P: Nie ma sprawy…Dobranoc.- Wyłączyłam sie i otarłam łzy. Wstalam i podeszłam blizej do kamery. Usmiechnelam sie wiedzialam, ze on nadal to widzi i wykonalam gest, którego znaczenie znaliśmy tylko my. Nie chcialam spac sama, więc po cichutku zakradłam sie do apartamentu chlopców i weszłam do łóżka ….
***

Tymczasem w Hotelu, w apartamencie TH:
Tom patrząc na tv: Ciekawe dlaczego płakała.
Georg: Ty! Ona jest u niego w łóżku!
Bill przewracając sie z boku na bok: Zamknijcie sie!
Tom: Wstałbyś bo zaraz będa sie bzykac!
Bill: Kurwa mac! Chce spac…Nie no Gustav!-powiedział kiedy zauwazyl jak z kuchni wychodzi Gucio z duzą miską chipsów :D - Nie mlaskaj!
Gucio: Pszeplaszam!
Bill: Chyba nie zasne! Kurde patrz jak jesz! Wszystko Ci wylatuje z buzi!

C.D.N. No to na tyle :D mam nadzieje ze sie podobalo =P Wiem ze to dlugie ale nie chce mi sie pisac krótkich…nom to komentowac a ja ide nei wiem gdzie =P…ciao =*

Zacieram ślady Twoich ust

październik 27th, 2009

u mnie nic nowego ;) wiec szybko przejdziemy do notki :D ale jeszcze cos :P dzisiaj jest sobota 27 maja a jutro niedziela :D ja się nie narzucam ale tylko przyponiam co jest jutro :P ale wiecie nie musicie mi od razu kupowac samochodów, domu itd wystarczy duzy bukiet róz, zyczenia nie no zartuje:P nota

Bill: Chyba nie zasne! Kurde patrz jak jesz! Wszystko Ci wylatuje z buzi!
***

Następnego dnia. Godzina 6,00.
Nie mogłam dalej spac. Wstałam po cichu, poszłam do kuchni i nalałam sobie wody do szklanki. Usiadłam na łóżku Dorodnego i sprawdziłam czy spi. Spał jak zabity, po woli przechylałam szklanke z wodą az wkoncu cała wylała się na łóżko :D. Połozyłam się, udawałam ze nic sie nie stalo. Nagle podniosłam sie z krzykiem: Co to kurwa?! - wstałam z łóżka, wszystkich obudziłam swoim cichutkim krzykiem ;).- Bartek! Zeszczałeś sie!- musialam ukrywac smiech, nie bylo to łatwe, gdyz dziewczyny tarzały sie ze smiechu po podlodze.
Zaspany Bartek nie czaił o co biega, po jakims czasie tzn po 3 sekundach:D wiedział ze to ja zrobilam, tzn wylałam wode :P.
Bartek: Taaa? A ta szklanka co tu robi?
Ja:Yyy…w nocy chcialo mi sie pic … więc…-nie dokonczylam bo Bartek zbliżał sie do mnie i mial mine jakbym zrobiła mu dziecko :P. Ganialiśmy sie po całych 2 apartamentach, kamery to wszystko rejestrowały. Dziewczyny poszły sie umyc, ubrac i przygotowac, chlopcy i Adrian tez, a my co? Taak :D ganialiśmy sie.
Godzina 7,00. Wszyscy no prawie wszyscy byli ubrani i przygotowani. Zasiedli do wspólnego stołu i zaczeli szamac sniadanie przygotowane przez Adriana.
Adrian: Dobra starczy! - my na to nie reagowaliśmy i dalej sie ganialiśmy. Raz Bartek gonił mnie, jak mnie dopadł to ja go itd.-Kurde! Przestancie!-tym razem zatrzymaliśmy sie ale nadal mieliśmy to gdzies. Adrian wstał i czekał az przebiegniemy przez salon. Gonilam Bartka i Adrian złapał jego jako pierwszego za reke a potem mnie za drugą. My zadyszani i usmiechnięci od ucha do ucha, a Menager wsciekly: Ile razy ja mam do was powtarzac?! - Bartka posadził na swoim miejscu a mnie między dziewczynami. Po sniadanku, Daria i Karolina oglądały telewizje, a chlopcy razem z Bartkiem siedzieli u siebie w pokoju i czytali gazete, o ile wogóle da sie czytać TĄ gazete:P. Ja czysta,pachnąca i ubrana w bojówki w kolorze moro, czarną bluzke na ramiączkach wrzuciłam płytke, przekreciłam to cos na maxa i nacisnełam guzik(Push The Button:P) play. Po chwili było słychac tylko glośną muzyke lecącą z glosników. Usiadłam na łóżku i rozmyslałam, po chwili do pokoju wleciala cała brygada przyjaciół.
- Ścisz ten szajs!-muzyka leciała tak głosno ze nic nie słyszałam, ale wyczytałam z ruchu warg. Podeszłam i wyłączyłam.
Ja: To nie zaden szajs! Tylko Guano Apes! Ale z was łosie, na muzyce sie nie znacie :D. Adrian zwołał posiedzenie zespołu, a ja poszłam do łazienki. Zmoczyłam włosy, zamiast szamponu na głowe zarzuciłam szamponetke w kolorze czarnym :]. Wysuszyłam włosy, ładnie je ulozyłam i wkroczyłam do salonu. O dziwno nikogo nie było, poszlam ich szukac, w naszym apartamencie nikogo nie było więc zajrzałam do chlopców.
Ja: Mieliście być w salonie!
Adrian nie podnosząc wzroku : No a gdzie jestesmy?
Bartek: Siora! Co Ty zrobiłas?
Daria podeszła do mnie i zaczela dotykac, przyglądac się moim włosom : Łał…Paulaa…Łał.
Ja: No co? Czas na zmiany nie?
Adrian: Co jest? Pytałas? Nie wazne! Chodź tu! A wy idzcie sie przygotowac!
Menager wytlumaczył mi co dzisiaj robimy, dostałam plan. O godzinie 10 mieliśmy wyruszyc do studia telewizyjnego. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Przez okno w naszej sypialni widac było fanów, odsloniłam żaluzje i pomachałam, wtedy rozległy się jeszcze głośniejsze piski. Wyszliśmy z Hotelu i mieliśmy juz wsiadac gdy Adrian dał nam 5 minut na rozdanie autografów. Wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się do studia.
To część tego wywiadu:
Reporterka: Skąd sie znacie? Jak sie poznaliście?
Ja: Troche to długa historia.
Bartek: Ja z chłopakami znamy się od kilku lat.
Daria: A ja z Paulą poznałysmy się przez gg.
Ja: No tak. Ja Karole, Darie i Bartka poznałam przez gg, a chlopców to przez Bartka.
Reporterka: Dlaczego Carlitos?
Ja: W dzieciństwie oglądałam Zbuntowanego Anioła i glówna bohaterka miała taką xywke i wtedy ja sobie ją przywłaszczyłam i zostało do tej pory- szeroki uśmiech.
R: Z tego co wiem nie macie lidera, to ktoo pełni jego funkcje?
Ja po polsku: Jaki lol, nie mamy i tyle…ekhem- teraz juz po niemiecku- Przepraszam-banan na twarzy- Nie mamy i tyle. Kazdy jest sobei równy.
R: No tak, ale jednak Ty i Bartek najbardziej sie wyrywacie.
Bartek: Bo my pełnimy role rodzenstwa i jakos tak wychodzi.
Sebastian: A to ze my podczas wywiadów siedzimy cicho to nie znaczy ze tacy naprawde jestesmy.
Po wywiadzie wsiedliśmy do samochodu i pojechalismy na rozdanie nagród. Dostaliśmy małą garderobe. Nagrody mieli rozdawac mlodzi i utalentowani czyli … młodociane zespoły :P.
Menager: Dobra to Paula idzie z Kaulitzami, Karolina, Daria z Bartkiem, no i chłopcy z Tolą.
Daria: Kurde…z jakiej racji. Paulina ma najlepiej? To nie fer!
Mariusz: O co to to nie! Nie wyjde z tym szczurem na scene!
Adrian:To nie ja ustalałem! Cieszcie sie ze wogóle was tu zaprosili!
Ja siedziałam zamyslona na parapecie, za oknem caly czas padało. “I to ma byc lato?” pomyslałam. Nawet nie cieszyłam sie ze wyjde z chlopakami na scene i wrecze komus nagrode, byłam daleko stąd myslami. Zostało jakies 20 minut i wszyscy sie relaxowali, ja nie chciałam smutna wyjsc na scene więc zeszłam i usiadłąm Bartkowi na kolanach :).
Dzieciecym głosem powiezdiałam: Wujku? Das mi cukielka?
Bartek: Nie…bo byłaś niegzecna.
Zawołali nas więc szybko udaliśmy sie do charakteryzatorni, przed nami w tym miejscu siedzieli chlpcy z th. Ja z dziewczynami patrzyłysmy sie na nich jak na jakies cudo, kiedy wstali my rzuciłysmy sie na ich krzesła. Daria miała najlepiej bo wybrała krzesło Billa, a ja z Karolą omal nie pobiłyśmy sie o krzeslo na którym wczesniej siedział Tom. Usiadłam a Karola chciała mnie zepchnął, spojrzalam w lustro i widziałam jak Tom sie smieje. Postanowilam ze wyjde na wariatke więc ustąpilam jej miejsca. Karolina usiadła zadowolona, ja zajelam miejsce Gucia. Byłam troche zaniepokojona ze zaraz sie zawali, bo nigdy nic nie wiadomo. Ja zostałam wymalowana jako pierwsza wiec wyszłam i poszłam do automatu, po picie.
Po kolei wrzucałam monete i za kazdym razem wylatywało cos innego. Bartek chcial Fante, dziewczyny wode, ja red bulla, a Sebastian z Mariuszem Cole. Dobra nie wiedzialam jak to zabrac spowrotem do garderoby bo nie mam 5 rąk. Wtedy do mnie podszedł Tom (marzyciel).
Tom: Moze Ci pomóc?
Ja: Jak byłbyś tak miły- powiedzialam i dalam mu wszystkie napoje.
Tom: Ale bez przesady- i zrobił sweet usmiech.
Ja:Wiem wiem, chciałam cie tylko sprawdzic- pokazałam mu język i wziełam od niejgo część puszek. Kiedy brałam Red Bull’a dotknełam jego reki. Spojrzałam na niego on na mnie i wtedy jakby czas sie dla nas zatrzymał.
Bill: A wy co tak stoicie?
Ockneliśmy sie i poszliśmy zanieść picie. Weszłam do garderoby, postawiłam picie. A Karola nie odrywala oczu od Toma. Tom wyszedł a ja wpadłam na genialny pomysł. Wziełam puszke Coli i wyszlam wczesniej wstrząsając puszke;).
Ja: Tom pomozesz? - zapytałam i podalam mu puszke- A tak wogóle to Carlitos jestem.
Georg: Wiemy.
Tom: No pewnie.
Bill: Tom nie radze! Jak znam dziewczyny, to pewnie wstrząsneła. No ale rób jak chcesz.
Tom otworzył i nie wylało sie picie.
Ja: Bll widze ze zaufania nie masz…
Wtedy usłyszałam dzwonek “Open You Eyes”, oznaczało to ze moja komórka dzwoni.
Tom: Widze ze słuchasz Guano Apes?
Szukając komórki w kieszeniach moich spodni: No pewnie. Przepraszam- poweidzialam i odeszlam na bok szczerze usmiechajac sie do chlopców.

Dobra nie chce mi sie pisac dalej…Musze wkuwac historie bo w poniedzialek zaliczam…Nic mi się nie chce. Mogłabym leniuchowac cały dzien. Pozdrawiam cały mój zespół ;), Jen Ciare, Darie i chlopców ;). Ciao :*:*

I Open My Eyes And I Try See, But I’m Blind

październik 20th, 2009

wiec tak przepraszam ze dopiero teraz sie odzywam ale jakos czasu niemam:/ tzn mam go duzo ale jakos mi sie nie chce:P zakonczenie było jak było:D gdy tylko wyszlam ze szkoły to świadectwo wyglądało … eee … było z deczka wymięte :D a potem musialam tzn nie musialam ale poszłam z Przemkiem i Tomkiem do Osy :D ee no i potem wrócilam do domu wiec swiadectwo ledwo sie trzyma:D a teraz nawet nie wiem gdzie jest:D:P nom i tak to jest :D w zyciu:D Wybaczcie mi ze pisze głupoty ale szajba mi tak juz odbija ze nie wiem co jest smieszne a co nie:D nom napisalam kilka textów ;) wczoraj pogodzilam sie z Czarkiem :) i loozik:D i mimo ze jest jak jest to ja sie z tego ciesze. wierze ze kiedys bedzie lepiej itd. czasami narzekam ze to ze tamto no ale widac tak musi byc ;) wiec głowa do góry smutasy :P wiecej nie pisze i zapraszam na www.carlitos.photoblog.pl :D see ya:*

mmorpg


Autoversicherung und KFZ Versicherung - diese Seiten können hier erstellt werden.

Powered by http://www.07x.net .